Stelmet ENEA BC Zielona Góra Klub koszykarski

Stelmet ENEA BC Zielona Góra

Mistrz Polski 2017

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube
  • Instagram
Stelmet Elektrownia Krono Renault Legarto Intermarche Miasto Zielona Góra Lavard Abilet Aldemed DPD Tyskie Blech Aikon Centrum Rekreacyjno-Sportowe Basen Zielona Góra MOSIR Iglotechnik Lasy państwowe Anabo PGNiG S.A. Pepsi GAMP Optyk Puślecki Sklep As LUG Toncolor Cinkciarz.pl Anneberg Transpol Spalding Wydrukujemy.to PGV Kanwod Kominki Batcar Budnex Amadeus Hotel Atr Auto Projbud ECB Sieci ENEA Fatto Developer Lotto Zamek Joannitów Arpol Ekonbu Fadom Francepol Arpio PBO ZIEL BRUK Sekret Woziński Kulisz Bricomarche SAS FAST Mazur & Obuchowicz Winnica Mozów Grupa PBS ONE LOVE INBLU WATAHA Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna S.A. Felgenhauer Sp. z o.o., Sp. k. Proton sp z o.o. LAURA SPA K-supplements MB PNEUMATYKA PORT LOTNICZY ZIELONA GÓRA SAS Wnętrza i Kuchnie art-floor alejade.pl EL-JOT eobuwie Hotel Ruben CENTRUM KOMINA CASA MIA
Aktualności
Z wami przegrać to jak wygrać - relacja z podróży do Nymburka
08-02-2018 11:19


Nie klubowym autokarem, ale autobusem wypełnionym gromadą zielonogórskich kibiców wybrał się media manager klubu do Nymburka. I nie żałuje. Przeczytajcie, jak było! 


Dwa autobusy wypełnione kibicami Stelmetu Enea BC Zielona Góra wyruszyły o godz. 12 spod hali CRS. Na początek pamiątkowe zdjęcie z szalikami i transparentami. Jeszcze przed wyjazdem za rogatki nowych granic miasta słychać było odgłosy otwieranych puszek ze złocistym napojem.

Tu jednak o kibicowskim pijaństwie nie było mowy - to było kulturalne raczenie się ulubionym trunkiem naszych czeskich przyjaciół. Zawsze podziwiałem KK Zastal, za to jak świetnie są zorganizowani. Tym razem mogłem zobaczyć, jak to wygląda od środka. Jeszcze przed Żaganiem trwała obnośna sprzedaż klubowych pamiątek - breloki, koszulki, szaliki, naklejki na samochód szybko znajdują właścicieli. 

Gdy zaś przekroczyliśmy czeską granicę, z megafonu usłyszeliśmy. - Słuchajcie! Pierwszy autokar zebrał ponad 400 zł dla Marcina Galanta. Nie możemy byc od nich gorsi! - krzyczał Tomasz Mruk. Po kilkunastu minutach wybrzmiał kolejny komunikat. - W dwóch autokarach zebrano razem ponad 1000 zł. Wielkie brawa dla was!  

Po drodze okazuje się, że wśród pasażerów są dwie osoby świętujące urodziny. Leci głośne "Sto lat" dla Beaty a później dla Karola. Ćwiczymy też kibicowskie przyśpiewki. 

Około godz. 16:30 przybyliśmy do Nymburka. Niestety hala mieści się poza miastem, więc nie było okazji, by skosztować knedlików czy smażonego sera w jednym z lokali, które polecił kibicom Filip - social media manager miejscowego klubu. 

Miejscowe przysmaki

Spiker na meczach naszej drużyny Marcin Krzywicki widział te rekomendacje. Przyjechał trochę wcześniej, wybrał się do restauturacji "U Gregoru" i zachwalał tamtejsze potrawy. Jeśli kiedyś będziecie w Nymburku - warto odwiedzić to miejsce. Później po meczu Marcin napisze na Twitterze "Z Wami przegrać to jak wygrać" - pożyczam sobie to do tytułu. Świetne!

Z autokaru przewędrowalismy dookoła sportowego kompleksu. Położony nad jeziorem, w bliskim towarzystwie lasu, wygląda uroczo. Nie jest to nowoczesny obiekt, przypomina raczej czasy miejscowej epoki. Ale jak wszystko w Czechach ma swój urok. 

Co więc jedli kibice? Przed wejściem do hali stała przyczepka, w której można było za 25 koron zaopatrzyć się w porcję frytek a za 50 zjeść dużą kiełbasę z chlebem i musztardą. Było oczywiście czeskie piwo w puszce w cenie również 25 koron.I tu ciekawostka. Na trybuny wejdziesz z puszką, nie wpuszczą cię zaś z plastikowym kubkiem. W przerwie meczu kolejka do stoiska z piwem ciągnęła się aż do wyjścia z hali. Można było tam też kupić kanapkę z filetem z kurczaka - za 65 koron. Na korytarzu było zielono. Dominowali nasi, którzy na trybunach już na pół godziny przed meczem zdzierali gardła. Graliśmy u siebie. 

Miejscowi kibice? Świetne wrażenie robiła orkiestra składająca się z czterech trębaczy, którzy mieli w repertuarze choćby "Yellow submarine" The Beatles. Miejscowi szaleli po efektownych akcjach Kendricka Raya - zapamiętajcie tego 24-latka i dobrze znanego nam Dardana Berishy. Tempo meczu i jego intensywność były ogromne. 

Z głową w telefonie

Ostatnie pięć minut meczu kibice spędzili z głowami w telefonach. Czekali na wynik w Bonn, który przy porażce w Nymburku i tak dawał nam awans. Tak też się stało. Krzyczałem do najbliżej siedzącego na ławce Martynasa Geceviciusa wynik sąsiedniego meczu, ale nie robiło to na nim wrażenia. Machnął, że okej, ale jeszcze patrzył co dzieje się na boisku. W trzeciej kwarcie schodzimy na -9, wydaje się, że zaraz będziemy świadkami kolejnego zrwyu. Tak sie jednak nie staje. Po meczu razem z Maciejem Noskowiczem z Radia Zachód rozmawiamy z trenerem Urlepem. 

- Takie się zdarzają w koszykówce, tam gdzie gra się w grupach. My chcieliśmy sami zadecydować o naszym wyniku. Nie mogę o tym meczu powiedzieć, że nie zaczął się po naszej myśli, bo przecież prowadziliśmy 21:20 po pierwszej kwarcie. Już w niej coś szwankowało. Jej końcówka oraz początek drugiej były po prostu fatalne - Nymburk zaliczył wtedy serię 15:0. Spróbowaliśmy wrócić do gry, ale nie było lepiej. Dzisiaj wszystko było po prostu po ich stronie - choćby ta trójka na koniec drugiej kwarty. To są rzeczy, które pokazują, że ta energia - która jest tak ważna w meczu - była po ich stronie. Dlaczego? Nie wiem - tłumaczy trener. 

Po ostatnim gwizdku

Trener dodaje, że przed marcowymi meczami liczy mocno, że do składu wróci Boris Savović. - Wtedy wzmocnimy się pod koszem - dodaje. Kolejne mecze zaplanowano na pierwsze dwa tygodnie marca. Rywala poznamy w Walentynki - 14 lutego odbędzie się losowanie. Trafimy na zwycięzcę którejś z grup - Iberostar Tenerife Mateusza Ponitki, SIG Strasbourg Dee Bosta albo niepokonane w rundzie zasadniczej AS Monaco. 

- Super, że moi zawodnicy zrobili ten wynik. To oni są na boisku, to oni decydują, to oni trafią do kosza lub nie. Trener jest od tego, by im podpowiedzieć co i jak robić. Sukcesem jest zasługą zawodników i trenerów. Zrobiliśmy dobrą robotę i cieszę się z tego. Teraz mamy miesiąc do następnego meczu i zobaczymy, co będzie dalej. Na pewno jesteśmy szczęśliwi z awansu i niezawodoleni z wyniku w Nymburku. Nie da się cały czas wygrywać - wyjaśnia nasz szkoleniowiec. 

Rozmawiam jeszcze z zawodnikami i biegnę do autokaru dobry kilometr. Niepotrzebnie, bo naszym kibicom wcale nie spieszy się do odjazdu. Czekają z racami na zawodników. Gdy autobus podjeżdża po raz kolejny rozbrzmiewa "Sto lat". Tym razem dla Alexa Hernandeza, naszego rozgrywającego. W drodze powrotnej toczą się koszykarskie rozmowy. I tu kolejna niespodzianka. Panie kibicki rozdają pączki, chrusty i brownie. Starczyło dla wszystkich. Zaczęliśmy wcześniej tłusty czwartek.

Wymieniam wiadomości na Whats Uppie z Przemkiem Zamojskim. - Super robotę zrobili - pisze o atmosferze na trybunach. Tak właśnie było.

Punktualnie o godz. 1 jesteśmy na miejscu. Przez emocje nie mogę zasnąć. Około godz. 2:30 wrzucam jeszcze pomeczową relację i po raz nie wiem który przeglądam zdjęcia i filmy z meczu. Kładę się spać, na chwilę. Budzi mnie po godz. 8 sms od taty. - Zrobiłeś literówkę w drugim zdaniu - pisze. Poprawiam i z rozpędu opisuję środowy wieczór w Nymburku. 

Kosma Zatorski
translate.rozgrywkiplk
Liga Mistrzów
Następny mecz
RZG Biznes Lubuski Polsat Eleven Sports