Stelmet ENEA BC Zielona Góra Klub koszykarski

Stelmet ENEA BC Zielona Góra

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube
  • Instagram
Stelmet Elektrownia Krono Renault Legarto Intermarche Miasto Zielona Góra Lavard Abilet Aldemed DPD Tyskie Blech Aikon Centrum Rekreacyjno-Sportowe Basen Zielona Góra MOSIR Iglotechnik Lasy państwowe Anabo PGNiG S.A. Pepsi GAMP Optyk Puślecki Sklep As LUG Toncolor Anneberg Transpol Spalding Wydrukujemy.to PGV Kanwod Kominki Batcar Budnex Amadeus Hotel Atr Auto Projbud ECB Sieci ENEA Fatto Developer Lotto Zamek Joannitów Arpol Ekonbu Fadom Francepol Arpio PBO ZIEL BRUK Sekret Woziński Kulisz Bricomarche SAS FAST Mazur & Obuchowicz Winnica Mozów Grupa PBS ONE LOVE INBLU WATAHA Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna S.A. Felgenhauer Sp. z o.o., Sp. k. Proton sp z o.o. LAURA SPA K-supplements PORT LOTNICZY ZIELONA GÓRA SAS Wnętrza i Kuchnie art-floor alejade.pl EL-JOT eobuwie Hotel Ruben CENTRUM KOMINA CASA MIA StrongFood euro contruct AMB Software lclog franko
Aktualności
Horror w Stambule. Przegrywamy w końcówce!
25-10-2017 11:52
Koszykarze Stelmetu Zielona Góra przegrali wyjazdowe spotkanie z Besiktasem Stambuł. O zwycięstwie gospodarzy zadecydowała ostatnia minuta meczu. 
 
Zielonogórzanie źle zaczęli wtorkowe spotkanie. W pierwszej kwarcie przegrywali już 19:9, gdy drugą ze swoich czterech trójek trafił Amerykanin Jon Diebler. Wtedy trener Artur Gronek po raz pierwszy poprosił o czas a po nim gra gości z minuty na minutę zaczynała wyglądać coraz lepiej. 
 
Koszykarze Stelmetu odrobili zadanie domowe - nie dawali się łapać na pułapki Besiktasu stosowane przy wyprowadzaniu piłki z własnego kosza. Sami zaś agresywnie podwajali gracza z piłką po przekroczeniu połowy, burząc harmonię w ataku tureckiego zespołu. 
 
W drugiej kwarcie obserwujemy bardzo dobry fragment gry Jamesa Florence’a a później Filipa Matczaka (agresywny wjazd pod kosz, wymuszenie faulu DJ’a Strawberry’ego przy kolejnej próbie) pozwala nam zmniejszyć straty. Nasz zespół nie potrafi się jednak zbliżyć na dystans dwóch posiadań. 

 
Dzieje się tak dopiero w trzeciej kwarcie, choć jej początek w ogóle tego nie zapowiada. Turcy odskakują na dziewięć punktów, wtedy ciężar zdobywania punktów bierze na siebie Przemysław Zamojski - trafia dwie ważne trójki, wymusza faul przy próbie penetracji. Doskakujemy zespół rywali. Ze stanu 37:29 robi się 39:39. Nie pozwolimy już uciec rywalom, a w czwartej kwarcie przejmujemy inicjatywę. Łatwe punkty spod samej obręczy zdobywa Vladimir Dragicević, Matczak jest faulowany przy rzucie za trzy, Adam Hrycaniuk zdobywa punkty po grze tyłem do kosza. Zielonogórzanie imponują zaangażowaniem w obronie, zatrzymują skazane na porażkę kontry (przechwyt Armaniego Moore’a).

Każdy z zawodników dokłada od siebie małą cegiełkę. W czwartej kwarcie prowadzimy już nawet sześcioma punktami, ale gospodarze nie zamierzają odpuścić końcówki. Po dwóch kwartach przypomina o sobie Jon Diebler trafiając ważną trójkę w kontrze, Kyle Weems faul przy rzucie za trzy zamienia na trzy celne rzuty wolne. My zaś przestajemy trafiać. Przy stanie 59:59 najważniejszy rzut meczu trafia Mustaf.

Artur Gronek prosi o czas, jednak kolejne akcje zielonogórzan nie przynoszą punktów. Tracimy w końcówce tak ciężko wypracowaną przewagę. Ostatecznie przegrywamy 65:60. 

- To był dobry mecz. Zaczęliśmy powoli, ale pierwszy raz w tym sezonie czułem, że gramy razem jako drużyna. W zespole panowała świetna energia. Doprowadziliśmy do sytuacji, w której mogliśmy zwyciężyć. W końcówce popełniliśmy kilka błędów, które zaważyły o naszej porażce. Ten mecz jednak miał dużo pozytywów w naszym wykonaniu i z tego jestem zadowolony - mówi Thomas Kelati, skrzydłowy Stelmetu BC. 

- Na pewno jest duży niedosyt, bo mogliśmy ze Stambułu wrócić ze zwycięstwem. To na pewno by nas mocno podbudowało przed kolejnymi spotkaniami, które będą bardzo ważne w PLK i Lidze Mistrzów. Myślę, że w tym spotkaniu drużyna wyglądała naprawdę nieźle w obronie i na pewno będziemy dążyć do tego, by grać w kolejnych spotkaniach tak samo - mówi Filip Matczak, rzucający zielonogórzan. 

- Przespaliśmy początki pierwszej i trzeciej kwarty. Czy był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu? Tego nie mogę powiedzieć, bo przegraliśmy. Były jednak elementy w naszej grze, z których jesteśmy zadowoleni. Minimalnie przegraliśmy zbiórkę, mieliśmy sporo asyst. W końcówce zabrakło nieco lepszej rotacji w obronie, przy przekazaniach. Szkoda, bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki - dodaje środkowy Adam Hrycaniuk. 
 
RZG Biznes Lubuski Polsat Eleven Sports Radio Zachód