Stelmet ENEA BC Zielona Góra Klub koszykarski

Stelmet ENEA BC Zielona Góra

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube
  • Instagram
Stelmet Elektrownia Krono Renault Legarto Intermarche Miasto Zielona Góra Lavard Abilet Aldemed DPD Tyskie Blech Aikon Centrum Rekreacyjno-Sportowe Basen Zielona Góra MOSIR Iglotechnik Lasy państwowe Anabo PGNiG S.A. Pepsi GAMP Optyk Puślecki Sklep As LUG Toncolor Anneberg Transpol Spalding Wydrukujemy.to PGV Kanwod Kominki Batcar Budnex Amadeus Hotel Atr Auto Projbud ECB Sieci ENEA Fatto Developer Lotto Zamek Joannitów Arpol Ekonbu Fadom Francepol Arpio PBO ZIEL BRUK Sekret Woziński Kulisz Bricomarche SAS FAST Mazur & Obuchowicz Winnica Mozów Grupa PBS ONE LOVE INBLU WATAHA Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna S.A. Felgenhauer Sp. z o.o., Sp. k. Proton sp z o.o. LAURA SPA K-supplements PORT LOTNICZY ZIELONA GÓRA SAS Wnętrza i Kuchnie art-floor alejade.pl EL-JOT eobuwie Hotel Ruben CENTRUM KOMINA CASA MIA StrongFood euro contruct AMB Software lclog franko
Aktualności
Łukasz Koszarek robi sobie przerwę od kadry
27-06-2018 18:02


Piętnaście lat mija od debiutu Łukasza Koszarka w reprezentacji Polski koszykarzy. W czwartek zagra przeciwko Litwie, później wybiegnie jeszcze na parkiet w Kosowie. Po dwóch meczach zamierza zrobić sobie przerwę od występów w kadrze. - Potrzebuje odpocząć od koszykówki, by ponownie poczuć głód 
grania - wyjaśnia.

Łukasz Koszarek był dopiero po maturalnej klasie, gdy ówczesny trener kadry Andrzej Kowalczyk (objął kadrę w czerwcu 2003 roku po Dariuszu Szczubiale) powołał go po raz pierwszy. Absolwent SMS-u Warka rzucił pięć punktów w przegranym spotkaniu z Izraelem.

Cztery lata później pojechał na swoje pierwsze Mistrzostwa Europy do Hiszpanii - nasza kadra przegrała wszystkie trzy mecze w grupie, ze Słowenią, Hiszpanią i Włochami. Zagrał w każdym kolejnym turnieju o miano najlepszej drużyny na starym kontynencie. Niestety każdy z tych turniejów kończył się dla nas rozczarowaniem - Hiszpania, Polska, Litwa, Słowenia, Francja czy Finlandia - miejsce rozgrywania turnieju nie miało znaczenia. Podobnie, jak i miejsce, które zajmowała kadra - odpowiednio trzynaste, dziewiąte, siedemnaste, dwudzieste pierwsze, jedenaste i osiemnaste. 

Koszykówka wobec sukcesów kadr szczypiornistów i siatkarzy schodziła na dalszy plan. I nic nie wskazuje, by kolejne lata miały przynieść miłą odmianę. Po cichu liczono, że mogły być nimi ostatnie Mistrzostwa Europy, na które pojechaliśmy bez Marcina Gortata. Sam zawodnik w jednym z wywiadów stwierdził, że kadra jedzie tam głównie po naukę. Spotkała go za to lawina krytyki. Kilka tygodni później okazało się, że miał rację. Również dla Łukasza Koszarka były to rozczarowujące mistrzostwa.

Bez konkurencji

Nasz zawodnik nigdy nie miał dużej konkurencji na pozycji pierwszego rozgrywającego - rolę jego zmienników pełnili naturalizowani Eric Elliott i A.J Slaughter, Robert Skibniewski czy Krzysztof Szubarga. Rzadko odmawiał reprezentacji bez względu na to, kto ją prowadził. Jedynie w 2014 roku, już jako gracz Stelmetu Zielona Góra, postanowił zrobić sobie przerwę i nie wystąpił w eliminacjach do Eurobasketu we Francji.

Po najbliższym okienku również zamierza odpocząć od występów z orzełkiem na piersi. Ma za sobą bardzo ciężki sezon. Zagrał w każdym z szesnastu meczów FIBA Champions League, spędził na parkiecie 424 minuty. Do tego doszło czterdzieści jeden meczów w Energa Basket Lidze - 1058 minut i kolejne trzy w Pucharze Polski - 69 minut. Na koniec dołóżmy do tego osiem meczów w reprezentacji w 2017 roku - 143 minuty na parkiecie.

68 meczów i 1694 minuty w nogach 34-letniego 
koszykarza - ogromne obciążenie mentalne i fizyczne. Od czasu sezonu 2004/2005 w barwach Polonii SPEC Warszawa nasz rozgrywający tylko raz podczas dwunastu sezonów zszedł poniżej bariery 800 minut w sezonie na parkietach polskiej ligi.

Wiosną tego roku Koszar po raz pierwszy odkąd jest w Zielonej Górze poprosił swojego pracodawcę o przerwę. Był wypalony i potrzebował odpocząć od codziennych treningów. Dostał zgodę na kilka dni wolnego, które spędził w Wałbrzychu razem z asystentem trenera Andrzejem Adamkiem. Odpoczywał. Opuścił mecz przeciwko Asseco Gdynia, który przegraliśmy na własnym parkiecie.

Złapać głód

Przed play-offami nie trzeba było go specjalnie motywować. Potrafił sam zjawić się w hali,  by oddać dodatkową porcję rzutów. W najważniejszych meczach sezonu był jednym z niewielu graczy, do których ciężko było mieć o cokolwiek pretensje. Trafiał 45 % za trzy, rzucał średnio 10.8 punktów, rozdawał 8.2 asyst. Do koszykarskich koszmarów musiał jednak dołożyć jeszcze jeden - ostatnie pięć minut meczu półfinałowego we Włocławku. Stelmet Enea BC zakończył rozgrywki na czwartym miejscu. Po raz pierwszy od pięciu lat czterokrotny Mistrz Polski nie dodał do swojej pokaźnej kolekcji nawet brązowego medalu.

Kilka dni po zakończeniu sezonu spotkałem go przypadkowo na Orliku przy ul. Źródlanej. Przyszedł sobie porzucać. Później rozmawialiśmy o tym, dlaczego chce zakończyć reprezentacyjną karierę. - Jeszcze nie jest to decyzja na sto procent. Na pewno po najbliższym okienku zamierzam zrobić przerwę, ale później zobaczymy, jak się wszystko ułoży. Potrzebuję złapania oddechu i mentalnego restartu. Chciałbym to okienko zakończyć dwoma zwycięstwami - mówi. Zaprzecza, że jest już wypalony. - Ostatni sezon dał mi w kość. W tym wieku potrzebuję już więcej czasu na regenerację. Motywacja u mnie też nie rodzi się od razu. Chcę złapać świeżość, poczuć głód grania, aby ją ponownie złapać. Chce znowu mieć chęć do treningów i tego, aby być w najlepszej formie - wyjaśnia.

Jak wyglądają dotychczasowe statystyki Łukasza w biało-czerwonej koszulce? O pomoc zwracamy się do Adama Romańskiego, komentatora Polsatu Sport, chodzącej encyklopedii wiedzy o naszym rodzimym baskecie. - Poczekaj, tylko włączę komputer - mówi, choć w myślach wyobrażam raczej sobie pokaźną bibliotekę i zakurzone skoroszyty wszystkich koszykarskich roczników z ostatnich dwudziestu pięciu lat. Oto dwie najważniejsze ze statystyk - meczów oficjalnych w kadrze 177, punktów 1107.

Adromem trudno nie rozmawiać o koszykówce, gdy ma się okazję. Zapytuję więc o Koszarka, o którym w pierwszym wpisie na swoim blogu (rok 2007) pisał Mój ulubiony polski koszykarz Łukasz Koszarek oszalał - tajemniczy wpis był odnośnikiem do tekstu w Dzienniku - niestety link jest nieaktywny. Podejrzewam jednak, że autor miał na myśli indywidualne występy 24-letniego koszykarza w niebiesko-białej koszulce Anwilu Włocławek.

W końcu tak pisał o nim wtedy na łamach Gazety Wyborczej. - Czy znajdziemy, czy nie rozgrywającego z USA chętnego do przybrania się w barwy polskie, dla mnie Łukasz Koszarek jest kandydatem na rozgrywającego numer jeden w Polsce. Bo ten człowiek chce być coraz lepszy. I chce być mistrzem - pisał redaktor Romański, choć na pierwsze mistrzostwo kraju Łukasz musiał jeszcze trochę poczekać. Mimo tego, że szybko wyrósł na absolutną postać numer jeden wśród rozgrywających.

Ten, który nie odmawiał 

Wracajmy jednak do pytania. - Gdzie umieściłbyś Łukasza Koszarka w historii polskich rozgrywających, których miałeś okazję oglądać na żywo? Czy jest numerem jeden? Czy był ktoś lepszy na tej pozycji?

- Widziałem rozgrywających od późnego Dariusza Szczubiała i Eugeniusza Kijewskiego przez Marka Sobczyńskiego czy Roberta Kościuka, po którym mieliśmy sporą pustkę przez kilka lat. Łukasz był zaś absolutnie najlepszym z mojej ery świadomego oglądania koszykówki, czyli od roku 1986. Doskonale łączył widzenie boiska z rzucaniem. Miał także większe wyzwania niż wielu jego kolegów z lat 90-tych. Szkoda, że zagrał bez sukcesu w reprezentacji, na który zasłużył. Jeden z nielicznych, który nigdy nie odmawiał kadrze.

W czwartek o godz. 19:00  w Ergo Arenie reprezentacja Polski zagra przeciwko naszpikowanej gwiazdami Litwie. Być może będzie to pożegnanie Łukasza Koszarka z kadrą. Po cichu, bez rozgłosu i niepotrzebnego patosu. 

Kosma Zatorski 

fot. Andrzej Romański / Koszkadra.pl 
RZG Biznes Lubuski Polsat Eleven Sports Radio Zachód